-Tak, w Marsylii. A Ty pewnie w Paryżu u mamy.
-Yhym… - Tomek usiadł obok mnie.
-Tęskniłem za Tobą… To nie był dobry pomysł z tą przerwą.
„Dopiero teraz to sobie uświadomił” – pomyślałam z wyrzutami.
-Chociaż, – kontynuował – z drugiej strony, teraz już wiem, że nie mogę bez Ciebie żyć…
Tomek chciał mnie przytulić, ale go odepchnęłam.
-Ej… Wiem, że Cię zraniłem i przepraszam – objął mnie ramieniem. – Teraz już będzie jak dawniej…
Nachylił się nade mną i delikatnie musnął moje usta. Kiedy się opamiętałam walnęłam go z liścia.
-Co jest? – zapytał zdezorientowany. – Dlaczego to zrobiłaś? Myślałem, że Ci się podobało…
-Bo… - myślałam chwilę nad odpowiedzią. – Mam kogoś innego - wymyśliłam!
-Co?! Ale… ja Cię kocham…
-Przepłakałam wiele nocy, o mało nie wpadłam w depresję, a Ty po tym wszystkim chcesz do mnie wrócić? To chore…
Kiedy to mówiłam, samolot wylądował. Nie chciałam dłużej być w towarzystwie Toma.
-To… Cześć – rzuciłam i poszłam.
-Do zobaczenia w szkole – usłyszałam z oddali.
Kurde! No tak. Przecież będę chodzić z nim do klasy.
***
Na lotnisku czekał na mnie tata.-Wszystkiego najlepszego, córciu – wręczył mi małą paczuszkę.
-Jej! Dzięki, tatku – ucałowałam go w oba policzki.
W sierpniu obchodzę urodziny. Zwykle jestem wtedy w Paryżu, ale mama nie obsypuje mnie prezentami jak tata. Szczerze, jest mi to obojętne. Nie mam nic przeciwko prezentom i niespodziankom, ale nie przepadam za nimi.
-Muszę jechać do pracy, do zobaczenia w domu – oznajmił.
-Pa, tatku.
Mój tata pracuje w banku. Nie wiem dokładnie czym się zajmuje. Siedzi całymi dniami przed komputerem. On to lubi, ale ja nie chciałabym tak skończyć. To znaczy… Bo on jest szanowany i w ogóle, ale ja w swoim życiu chciałabym robić coś ciekawszego. Chcę być lekarzem, a konkretnie chirurgiem… To jest to. Nie dość, że robiłabym to, co kocham, to na dodatek ratowałabym życie innym ludziom i miałabym z tego satysfakcję… Za dużo chyba tego „bym”.
***
Kiedy dotarłam do domu, w pierwszej kolejności pobiegłam do swojego pokoju i rozpakowałam małą paczuszkę od taty. Znalazłam tam nową mp4! Niby nic specjalnego, ale stara mp3 mi się zepsuła. Tata dobrze o tym wiedział. Zgrałam wszystkie piosenki One Direction na nową mp4. Kocham ten zespół, jestem ich fanką. Nie taką szaloną jak Jane i Lilly, ale po prostu uważam, że chłopaki mają ogromny talent. Kiedy słucham ich piosenek, a zwłaszcza części Liama w piosence „More than this”, to po prostu się rozpływam. Sama też śpiewam i gram na skrzypcach. Tak naprawdę nie lubię grać tylko dla grania. Myślę, że ludzie powinni najpierw posłuchać muzyki klasycznej, gdyż jest prostsza do zrozumienia, a dopiero potem, gdy nauczą się wrażliwości w muzyce, mogą zabrać się za słuchanie tak cudnego zespołu jak 1D. Może niektórzy pomyślą, że jestem dziwna, ale gardzę szkołami muzycznymi, itp. W takich oto próbują z każdego zrobić Chopina, albo Vivaldiego. Sama rok temu skończyłam ognisko muzyczne i może nie dotrzymałabym do końca, gdyby nie była to szkoła prywatna. Miałam jedną nauczycielkę od wszystkich przedmiotów i to jej naprawdę wiele zawdzięczam. To ona nauczyła mnie, czym jest muzyka, co przekazuje, a przynajmniej co powinna przekazywać. „Muzyka jest czymś więcej niż tylko grą, czy śpiewem. Muzyka przekazuje emocje, nastrój, uczucia,…” Wracając do 1D… chciałabym ich kiedyś poznać… To chyba raczej niemożliwe…Gdy już wszystko znalazło się na swoim miejscu w szafie, postanowiłam zaangażować Alexa w mój plan. Skłamałam i teraz mam nadzieję, że Olek pomoże mi zwieść Tomka. Samolot Alka ma lądować jutro o 6:45. Nie mogłam się doczekać, więc zadzwoniłam do niego.
ROZMOWA
-Halo? – odebrał po pierwszym sygnale.-Hej…
-O, siemka Justin. Właśnie przyleciałem do Krakowa.
-Jak to? – zdziwiłam się. – Mówiłeś, że będziesz jutro.
-No tak, ale nie mogłem się doczekać…
-Mniejsza o to – przerwałam mu. – Dobrze się składa. Dasz radę się spotkać?
-Teraz?
-No… Jak najszybciej. Mam do Ciebie prośbę.
-Ok, będę za 2 minuty pod naszym liceum – powiedział i się rozłączył.
***
LO nr 2 znajduje się na ulicy Jagiellońskiej , jakieś 15 minut spaceru spod mojego bloku. Spieszyłam się, więc za 5 minut byłam na miejscu. Alex już na mnie czekał.-Co się stało? – zapytał.
-Dziś w samolocie zaczepił mnie mój eks…
-Oj… robi się ciekawie.
-„He give my heart a break” zaraz po świętach Wielkanocnych, a teraz się narzuca. No… może przesadziłam. Chciał mnie przytulić, a potem mnie pocałował…
-Czyli się narzuca.
-Eh… Myśli, że do niego wrócę… Dla obrony powiedziałam, że mam innego.
-Więc… chyba już się odczepi.
-Ta… nie byłoby żadnego problemu gdyby nie zapisał się do tej samej klasy co my… - poczułam jak łza cieknie mi po policzku.
-Ej… nie płacz – Alex próbował mnie pocieszyć, przytulił mnie.
-Mam głupią prośbę… Naprawdę nie chcę do niego wracać… Chyba jeszcze go kocham, ale to nie zmienia faktu, że mnie zranił… Nie potrafię tak po prostu o tym zapomnieć… - żaliłam się, a Alek przytulając mnie, opierał się brodą o moją głowę.
Nic nie mówił. Uspokoiłam się i popatrzyłam mu prosto w oczy.
-Wiem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi, ale naprawdę nie widzę innego wyjścia… - zaczęłam. - Poudajesz mojego chłopaka przed Tomem? To nie będzie nic poważnego, zależy mi tylko, żeby się ode mnie odczepił…
-Nie ma problemu,… – Olek szczerze się uśmiechnął i mnie przytulił.
W jego ramionach czułam się naprawdę bezpiecznie. Mam nadzieję, że ten udawany związek nie zniszczy naszej przyjaźni, a wręcz przeciwnie, wzmocni ją i utrwali.
-…ale… - kontynuował Alex. – Ty wiesz, że jeśli będziemy udawać tylko w szkole, ktoś to może zauważyć i Tomek o wszystkim się dowie…
-Yhy … - posmutniałam. – To może nie wypalić.
-Myśl pozytywnie – ułożył z moich warg uśmiech. - Dla mnie nie ma żadnego problemu.
-A mój tata?
-Chyba musimy go okłamać …
-To co… Powiemy mu, że jesteśmy razem? On oszaleje. Nawet o Tomku nie wiedział…
-Tak będzie chyba bezpieczniej…
-Przeboleję to… Jesteś najlepszym przyjacielem pod słońcem - pocałowałam go w policzek.
-Wiem, wiem – puścił mi oczko. – To będzie nasza słodka tajemnica.
-Heheh…
***
Alex odprowadził mnie do domu. Była godzina 22:30 i przedstawianie „swojego chłopaka” ojcu chciałam odłożyć na jutro, ale Oli uparł się, że lepiej będzie teraz. Tata oglądał TV, więc może nie był to taki zły pomysł. Weszliśmy oboje do domu.-Dzień dobry – powiedział Alex.
-O, Justin już jest. A co to za młody człowiek?
-Cześć, tato. To Alexander… Em… Mój chłopak.
Tata od razu poczerwieniał, ale za chwilę mu przeszło.
-Alex – przywitał się z tatą „mój chłopak”.
-Kowalczyk Piotr – podał rękę Alkowi mój tata.
-To… ja już pójdę – oznajmił Olek. – Do widzenia.
-Do widzenia – odparł sucho tata.
-Pa, kochanie – Alex pocałował mnie w… usta?
-Papa – odpowiedziałam zarumieniona.
***
Mój tata strzelił buraka. Nie ze wstydu tylko ze złości! Bałam się, miałam nadzieję, że zaraz mu przejdzie. Jeszcze nigdy nie przedstawiałam mu swojego chłopaka, a tym bardziej nie całowałam się przy ojcu.-Justyno Katarzyno Kowalczyk! Zdaje się, że musimy porozmawiać.
Usiadłam zrezygnowana na sofie i wbiłam wzrok w podłogę. Teraz zacznie się kazanie.
-Masz dopiero piętnaście…
-Już szesnaście – poprawiłam ojca.
-Szesnastolatka nie powinna spotykać się z chłopcami. W dodatku starszymi.
-Alex też ma szesnaście lat.
-Nie wygląda…
-Tato… miałam pierwszego chłopaka jako piętnastolatka. Inne dziewczyny spotykają się odkąd mają dwanaście lat. Proszę, daj spokój. Nie chcę się z Tobą kłócić.
Nastała chwila ciszy. Wyglądało na to, że tata się uspokoił.
-Powiedz mi… Kochasz go? Jesteś z nim szczęśliwa? Jesteś pewna, że Cię nie zrani? – zasypał mnie pytaniami.
-Tatku… Nie jesteśmy małżeństwem… tylko się spotykamy… Kocham go i jestem z nim szczęśliwa, ale nie mogę być pewna, że mnie nie zrani. I nigdy nie będę.
-Przepraszam… Po prostu nie mogę się przyzwyczaić, że moja mała córcia dorasta.
Przytuliłam ojca.
-Życie pędzi do przodu i nie da się go zatrzymać. Nic na to nie poradzisz, ale ja zawsze będę Cię kochać, tak samo jak mamę. I mimo, że pojawili się i ciągle będą pojawiać ważni dla mnie ludzie, nigdy o Was nie zapomnę. Kocham Cię tato.
-Ja Ciebie też, córeczko.
-Alek to naprawdę bardzo sympatyczny chłopak i nawet jeśli nasz związek nie przetrwa…
„Tak naprawdę, to w ogóle nie istnieje…” – pomyślałam.
-… to i tak zawsze będziemy przyjaciółmi.
-Wierzę Ci.
-Spróbuj chociaż go polubić.
-Jeśli jesteś z nim szczęśliwa, to już go lubię.
***
Po tych czułościach poszłam do swego pokoju. Kiedy wieczorna toaleta była już za mną, położyłam się spać. Za chwilę przyszedł sms: „dobranoc, kochanie ;** <3”. To Alex. Odpisałam: „smsów nie musisz pisać jako ‘mój chłopak’. mój tata na szczęście nie sprawdza mi kom. heheh . dobranoc ;*”. Chwilę po tym zasnęłam. Śnił mi się jutrzejszy dzień, pierwszy dzień w nowej szkole…
*******************************************************************************************************
sorka że tak długo musieliście czekać na nn, ale zrozumcie, są wakacje ;d piszę tylko jeśli znajdę wolną chwilkę, ale ostatnio mało takich mam. dzięki wielkie za komentarze pod ostatnim postem <3 i błagam: komentujcie ;))
sorka że tak długo musieliście czekać na nn, ale zrozumcie, są wakacje ;d piszę tylko jeśli znajdę wolną chwilkę, ale ostatnio mało takich mam. dzięki wielkie za komentarze pod ostatnim postem <3 i błagam: komentujcie ;))
Jest pierwsza! Hahaha jaki zajefajny jest ten rozdział! Słodki ten Alek... Łeee daj szybko nastepny!
OdpowiedzUsuńSwietne
OdpowiedzUsuńZapraszam
http://one-direction-only-moments.blogspot.com/
fajnyy ; ***
OdpowiedzUsuńczekam na nowy ;p
i zapraszam do siebie ;d
zarąbisty bloog i żałuje żo dopiero teraz na niego wpadłam ;pD Czekam nn!!
OdpowiedzUsuńPS Zapraszam do mnie http://take-me-to-wonderland-onedirection.blogspot.com/
Heyy, super opowiadanie :) Ale coś mi się zdaje że ta "udawana miłość " przerodzi się w prawdziwą ;D
OdpowiedzUsuńCzekam na nowy odcinek ;)
Świetny blog! Dzisiaj przeczytałam cały i czekam na nstępny rozdział ; *
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie, właśnie zaczynam! ; )
Heyy na moim blogu jest nowy odcinek :) Drugi :) Zapraszam na http://opowiadanieonedirection-cherry.blogspot.it/
OdpowiedzUsuń